środa, 13 czerwca 2012

Ahahaha Witch!

Wreszcie kupilam sobie karty do tarota. Jak tylko sesja sie skonczy zasiadam do ksiazek i czytam czytam czytam.
Buhahaha.




Bede jednak sie palic w piekle.

wtorek, 12 czerwca 2012

Ogloszenia parafialne

Lato znowu wrocilo, za oknem ptaszki zapierdalaja, a mnie boli gardlo, mam duzo nauki, na wspolnej sie skonczylo i w ogole kicha. Ale micha mi sie cieszy, bo:

1) Cwiczenia wreszcie zaczely mi poprawiac humor. Moze nie same cwiczenia, a fakt, ze sie do nich zmusilam.
2) Jest cieplo, wiec moj polepszacz humoru w postaci koktajlu z truskawek (mleko + mrozone truskawki + cukier) leje się wodospadem. Pomaga mu w tym moj nowy blender, który nie spalil sie w ciagu dwoch tygodni - jestem pelna optymizmu.
3) Ide w pokazie plus size w Warsaw Fashion Street ;)
4) Strasznie duzo ciuchow ostatnio w mojej szafie zagoscilo + jest szansa, ze wreszcie w tym tygodniu zamowie swoje LITY!
5) Pola zrobiła mi fajne zdjęcia, które są na FRIKSZOŁ <- klik
6) Drugi sezon The Borgias rozwala system, serio. Nawet nie wiem czy chwilami nie podoba mi się bardziej od  Gry o Tron.
7) Mam nowy pomysl na tatuaz, ale postawilam sobie pewien cel, który musze osiagnac zanim go sobie zrobie. Będzie WIEDŹMI.


fot Pola Raplewicz


poniedziałek, 28 maja 2012

Hmmm

Podczas ogladania kolejnego programu o monstrualnych grubasach uswiadomilam sobie jedna rzecz.
Nie wiem czy to dobrze, czy to zle, ale czuje sie troche jak Marla z Fight Clubu. Tez lubie patrzec na nieszczesliwych ludzi.


czwartek, 24 maja 2012

Un-fucking-belivable

Wczoraj zdarzylo sie cos dziwnego. Szlam do kina na Deadly Shadows, synek drzemal w dzień, ja czekałam na chłopaka, który mial mnie zmienic w opiece nad dzieckiem.
I nudzilo mi sie.
Nie wiem skad wzial sie pomysl, zeby wejsc na chatroulette, ale po prostu dawno nie odwiedzalam tej wspanialej strony, gdzie mozna natknac sie na zboczencow, pojebow i indywidualnosci z calego swiata.
Noo... i nie zawiodlam sie.
Po przescollowaniu milona panow marszczacych freda trafilam na goscia, ktory byl ubrany i kat padania kamerki nie sugerowal, ze cokolwiek czai sie pod biurkiem.
Byl z Australii, mniej wiecej w moim wieku, z jakims paskudnym tatuazem, ktory niby byl dwiema muszlami, a przypominal skrzydlatego kutasa. Gadalismy o pogodzie i jakos zgadalo sie o jego szkole.
Byl bowiem studentem sztuki, jakiejs tam ichniej uczelni.
No to sie pytam, czy tylko sie sztuka interesuje, czy sam cos rzezbi (bo wspominal o rzezbie).

A Stiven (nie znam jego imienia, ale Stiven mi pasuje) mi mowi, ze nie, bo robi  rzeźby z martwych zwierzat (!) i nie trzyma tego w domu, bo przeokropnie smierdzi. Zeby tego bylo malo, robi najczesciej ludzkie postacie z ów wypchanych zwierzątek. Nie no, przepieknie, kurwa mac.
O dzieki internecie, ze jestes tak cudowny, ze moge sobie spedzic 30 minut na pogawedce z Australijczykiem, ktory rzezbi z martwych zwierzat i zarzeka sie, ze nie gania noca ludzi z pila mechaniczna (i tak mu nie wierze).
Sytuacja wyraznie podniosla skale abstrakcji w moim zyciu spokojnie na jakis miesiac.









Btw. Dla hardcorow polecam film TAXIDERMIA, ale tylkko dla hardcorow.

środa, 23 maja 2012

To nie takie łatwe

Kurde Bele, muszę schudnąć. Z prostej przyczyny, nie mieszczę się w jedne, fajne spodnie, które sobie kupiłam przez internet.
Bardzo mnie to martwi, bo nie umiem chudnąć, staram się już od jakiegoś czasu bez żadnych wyników (2 tygodnie siedzenia w domu chora/z chorym dzieckiem miały pewnie spore znaczenie).
Ostatnio stwierdziłam, że muszę przestać pić mleko - dostałam wysypki i podejrzewam, że to właśnie nabiał jest sprawcą. Od tygodnia z sobą walczę, bo  mimowolnie sięgam po kubek kawy, pełny białej cieczy. Nie potrafię sobie odmówić. Damn it. Dobrze, że mam już rower spowrotem.




A na freakshow moje zdjęcia Sylwii Nowickiej ;)